Szkolenia lawinowe

Tomasz Snopkiewicz
/ Kategorie: Szkolenia lawinowe

Lawiny 2014 Hala Krupowa

Szkolenie śniegowo - lawinowe z elementami wyprowadzania z hipotermii - tak miało być ...

 

Jak i w ubiegłych latach dzięki uprzejmości Tadzia Widomskiego zostało zorganizowane szkolenie lawinowe.
Tutaj też od razu przepraszam Cię Tadziu za częste zawracanie telefoniczne głowy odnośnie szkolenia :)

W pierwszej formie miało mieć postać lawinową z elementami medycznymi... miało - przyroda jednak nie była zbytnio łaskawa i nie chciała współpracować. Dyskusje także trwały... czy ma być to szkolenie klubowe + reszta świata, czy może zrobić ogólnopolskie - na koniec stanęło, że będzie to szkolenie dla całej Polski. W takiej formie pojawił się komunikat na podstronie KTJ PZA. Prócz wyżej wymienionego szkolenie prowadzili : Jakub Radliński, Michał Zmarz, Andrzej Stachoń-Haziak, Mateusz Szybowski. Od razu tutaj na wstępie dziękujemy instruktorom jak i obsłudze schroniska za dużą wyrozumiałość.


W dniu szkolenia - piątek - przyroda zdecydowanie nie chciała współpracować ... ba nawet rzucała kłody pod nogi ( o tym za chwilkę). Koniec - końców śnieg widzieliśmy z skupiskach wielkości metra kwadratowego i miąższości "zasp" 10cm (!). Szkolenie lawinowe ... hmmm - nie bardzo chyba, że lawin błotnych - ale też nie - błocko było, ale za mało na lawinę, lecz zupełnie wystarczało żeby się usmarować... 

Samo dotarcie do celu było najeżone sporymi trudnościami. Jak i kilka ekip nie znaleźliśmy wyjścia z drogi zwózki drewna na szlak - poszliśmy dalej drogą aż ... byliśmy bliżej schroniska w linii prostej niż szlaku - prosta decyzja idziemy do celu po linii prostej przez las. A, że na początku przyroda zachęciła nas żlebikiem z małym strumyczkiem idącym dokładnie w pożądanym kierunku to wybraliśmy ten wariant. Niestety... za chwil kilka pojawiły się ścięte drzewa i resztki wiatrołomu. Choć przeważał wariant ściętych drzew - i dalej idziemy żlebikiem - no jak to my...nie damy rady? - bez jaj - oczywiście, że damy radę. I raz pod drzewami, a innym razem nad drzewami trochę pod górkę, trochę się zsunąć z górki ... i tak po ścieżce zdrowia prosto do schroniska, pod dość strome zbocze - ale najkrócej bo po linii prostej :D Nie można ukryć, że GPS pomagał w zachowaniu linii prostej. 

Zarezerwowaliśmy całe schronisko

Z piątku na sobotę przybywali ludkowie z różnych stron ... zajęcia miały się rozpocząć w piątek wieczorem ... miały, ale frekwencja zbyt powoli narastała, a za to zabawa już zainstalowanych uczestników kursu rozkręcała się w najlepsze. Ostatni przybyli już po północy ... Zajęcia zostały przesunięte na 9.00. Ale za to immmmprezkkkkaaaa ..... :D

 

Na miejscu nie dało się zakupić mocniejszego alkoholu - ale to nie był żaden problem - w wielu plecakach alkohol wyszedł na górę ...
Dwie gitary i flet boczny i dwóch artystów "etatowych" oraz kilku przygodnych szarpaczy drutów umilało czekanie na kolejnych strudzonych wędrowców.

W sobotę rano rozpoczęło się tradycyjne szkolenie poprzez zabawę. Na początku wykłady i ćwiczenia na poważnie na fantomach. Każdy chciał jak najlepiej umieścić niebieskie kuleczki na zielonym tle - fantom podłączony do komputera i po resuscytacji pogram oceniający ratownika. 
Urazy, wychłodzenie (hipopotamotermia ... no trochę się zapędziłem hipnotermia... chyba dalej coś nie tak ... o już wiem hipotermia ;-) ) transport rannego, rescutytacja (i po szkoleniu wiem, że różni się od reanimacji - o tym dalej), wyposażenie apteczki i inne. 
Użycie AED - proszę uważać powtarzam AED (z ang. Automated External Defibrillator) - automatyczny defibrylator zewnętrzny i proszę pamiętać NIE jest to AGD czy depilator - to jest DEFIBLYRATOR! Używaliśmy ćwiczebnego AED, ale ma się nie różnić od normalnego.
 

Reanimacja - wszystkie działania ratownicze stosowane u poszkodowanego, u którego nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia, czynności zakończone odzyskaniem przez poszkodowanego świadomości.

Resuscytacja (krążeniowo-oddechowa, RKO) - zespół czynności stosowanych u poszkodowanego, u którego wystąpiło podejrzenie nagłego zatrzymania krążenia, czyli ustanie czynności serca z utratą świadomości i bezdechem. Celem resuscytacji jest utrzymanie przepływu krwi przez mózg i mięsień sercowy oraz przywrócenie czynności własnej układu krążenia. Natychmiastowe rozpoczęcie resuscytacji przez świadków zdarzenia zwiększa prawdopodobieństwo przeżycia trzykrotnie. (źródło: wikipedia)
Transport poszkodowanych i ćwiczenia z manekinami na zewnątrz schroniska - dostarczały dużo praktycznych wiadomości i jakby nie powiedzieć także sporą dawkę śmiechu:) 

Kilka osób robiło sobie zdjęcia z fantomami niemowlaków (łącznie ze mną - fajna sprawa, choć fantom to nie dziecko ........). Ale uczucie jak się robi masarz serca dwoma kciukami - w sumie lalce - jest takie sobie - jednak działa wyobraźnia... 

Wieczorna imprezka - podobnie jak noc wcześniej - pozwoliła sprawdzić odporność organizmu na przyjmowane trutki... to znaczy trunki C2H5OH ;-) wszystko odbywało się w oprawie akustycznej śmiechu i dwóch gitar i fletu bocznego oraz zapchanej całej sali słuchaczami - uczestnikami.

Równolegle w tzw. "międzyczasie" zapaliliśmy ognisko pod rusztem grilla. Kiełbaski przywieźliśmy ze sobą, a piwko było dostępne w schronisku ... 
Znalazł się też poszkodowany ... cichy fantom ... W sobotnio - niedzielnej reanimacji fantom jednak nie zechciał wstać ... no i z wielkim żalem po długiej przerwie w masarzu plastikowego serca uznaliśmy na imprezce, że jeszcze trzeba spróbować reanimacji niekonwencjonalnej - przy użyciu par alkoholu - no samego alkoholu było szkoda :D. Ponadto mógłby się uszkodzić plastikowy przełyk :D Pacjent dalej nie wstał... Po tych wszystkich zabiegach została urządzona stypa po fantomie (ale w stylu ameryki południowej - na wesoło z biernym udziałem "Józka" - tak został nazwany fantom) po czym ... fantom został pochowany... w kąt do torby :) Pewnie wiele osób się obruszy ... a w sumie niech się obrusza - wolno każdemu, a grotołazi to nie kółko szachowe :) 

Tutaj pragnę poinformować wszystkich zniesmaczonych, że we wszystkich czynnościach podejmowanych na szkoleniu żaden fantom czy manekin nie ucierpiał - ich stan nie zmienił się
... niestety co się dalej działo już nie wiem - udałem się do krainy Morfeusza... a precyzyjniej pokonałem drabinkę na górną pryczę :D Ale podobno było z godzinkę czy dwie dłużej fajnie... 

 Kilka osób miało pójść na obserwację niesamowitego spektaklu - wschodu słońca. Odpaliłam GPS'sa i wyszło, że wschód dnia następnego.... Wróóóóć dzisiejszego dnia będzie o 6:23 .... 
Wstaliśmy o 5:50 ... ale nie wszyscy :-) (ja wstałem po ~3h snu, ale zimne powietrze rozbudziło natychmiast ... ) 

Niesamowita widoczność, bezchmurne niebo, i odchodząca w tylko sobie znanym kierunku ... noc - tak już większość gwiazd położyła się spać. 
Ośnieżone Tatry jeszcze niebieskawe. A Podtatrze we mgle... Kultowy widok. Pod drogowskazem wyszło, że mamy jeszcze 7 minut.. więc na pobliską górkę...

A z stamtąd jeszcze widok na pobliskie miejscowości - jak można było mniemać większość ludków jeszcze podgrzewało pierzynkę i partnerkę czy partnera... całkiem nieświadoma zaczynającego się spektaklu światło ... i światło. Spektakl dźwięk już trwał - ptaki nahukiwały, napiskiwały i w inny sposób nawoływały się wzajemnie. Na ośnieżonym zboczach Tatr pojawiły się pierwsze pomarańczowe światła ... a resztę proszę sobie wyobrazić :D 

Po spektaklu wróciliśmy do schroniska i zjedli śniadanie, a ja ponieważ do zajęć było jeszcze 25 minut położyłem się na 5 minutek ... i wstałem zaraz po skończeniu próby - zabawy z detektorami lawinowymi /to nie były poszukiwania - urządzenia można było tylko zakopać w błocie/- czyli przyciąganie podusi było skuteczne na godzinkę z małym, maluteńkim haczykiem... :D 

Wspólne zdjęcie - dla tych co nie uciekli w pierwszej fali odwrotu. Tym miłym akcentem zakończyło SIĘ SZKOLENIE. Część osób poszło na wycieczki, a reszta wróciła do domu. Nam /obsada 2 samochodów/ udało się ruszyć z przed schroniska po 3 godzinkach- piękne słońce, ciepełko, gitara i ławeczka pod murkiem z widokiem na Tatry ...

 

 

Dziękujemy prowadzącym szkolenie:

Tadeusz Widomski
V-ce prezes Zarządu Głownego GOPR do spraw szkolenia, Instruktor GOPR
Jakub Radliński

Służba Śnieżno - Lawinowa GOPR, Instruktor GOPR
Michał Zmarz
Andrzej Stachoń-Haziak
  Mateusz Szybowski

 


 

Print
98 Rate this article:
Brak ocen
  • Contact
  • Komentarze
Tomasz Snopkiewicz

Tomasz SnopkiewiczTomasz Snopkiewicz

Other posts by Tomasz Snopkiewicz
Contact author

Please login or register to post comments.

Please solve captcha
x