Działalność Zagraniczna

Jaskinie Teneryfy
Lisica
/ Kategorie: Wyprawy zagraniczne

Jaskinie Teneryfy

Rudy i Lis na Teneryfie, czyli jaskiniowo musi być!

Teneryfa w mojej świadomości zawsze istniała jako dalekie miejsce, które jest celem wyjazdu typowych plażowiczów, którzy chcą osmolić swoje ciała w promieniach egzotycznego słońca za miliony monet. Moje myślenie o wyspie zmieniło się, gdy zaczęły do mnie docierać różne informacje. Najpierw od znajomych, a później z nieskończonego internetu.

Postanowione. Jedziemy na Teneryfę!

(Mała dygresja centusia: Ceny biletów lotniczych (bezpośrednich, np. z Krakowa) potrafią się klasować nawet w cenie ok. 100 zł za osobę w dwie strony (oczywiście zależy od miesiąca w którym planowany jest wylot, okazji, miesiące rezerwowania biletu), czyli taniej niż w Pendolino)

Jednym z obowiązkowych punktów programu były… tak, tak, nie ma tu zaskoczenia plaże. Nie ma nic lepszego niż wymoczenie się w oceanie po siedmiogodzinnym trekingu....

Żartuję – jaskinie też były. I to w dość znacznej części wyjazdu.

 

Wpisując odpowiednie hasła w wyszukiwarkę- pierwszym co się pojawia to informacje o turystycznej Cueva del Viento.

Na wstepie chciałabym jednak zaznaczyć, że ten tekst nie będzie jej poświecony. Podczas naszego krótkiego wyjazdu, przeplatanego róznymi formami aktywności nastawiliśmy się na obiekty nie komercyjne- nie ukrywam, niezbyt pozytywnie nastawiła mnie również jedna z relacji znalezionych w odmentach wszechinternetu. Nie zmienia to faktu, że znalezienie informacji na temat jaskiń na Teneryfie nie jest prostym zadaniem- pomimo tego, że podobno internet jest źródłem wiedzy wszelakiej, to jakby w pewnym sensie udało mi się trafić na jego koniec. Trochę łatwiej zlokalizowac obiekty przy pomocy openstreetmaps (jeżeli wie gdzie się szukać) lub map wyspy wydawanych komercyjnie (Freytag & Bernd).

 

Stało się to dla mnie impulsem, do stworzenia krótkiego podsumowania. Podsumowania, które być może stanie się inspiracją. Być może oszczędzi czasu poświeconego na poszukiwania. Podczas wyjazdu zlokalizowaliśmy kilka obiektów, o których klika słów poniżej.

 

Jaskinia w San Marcos

Image

 Obiekt, prócz światła i kasku nie wymaga innego sprzętu. No dobra, wymaga jeszcze chęci- ponieważ aby znaleźć się przy otworze jaskini należy techniką wspinaczkową pokonać zielone drzwi, wykonać trawers starego zbiornika i wdrapać się na skalną półkę.

Otwór jaskini w San Marcos jest dobrze naniesiony na mapy streetmap, natomiast jego znalezienie może być bardziej problematyczne. Jest on usytuowany w klifach przy pobliskiej plaży (jeżeli wasi towarzysze podróży nie są chętni do zwiedzania podziemi, można ich właśnie tam porzucić). Najlepszym miejscem do zaparkowania jest duży parking. Z niego należy cofnąć się w boczną uliczkę. Przechodzimy pod ścianą skalną, która jeszcze klika lat temu była opisywana jako sypiąca gruzem. Obecnie jest zabezpieczona zarówno siatką jak i specjalnymi kotwami.

Image

Nie zmnienia to faktu, że w tym miejscu już lepiej mieć kask na głowie.

Image
Gdy wracaliśmy do samochodu, ptaki zasiedlające zbocze zrzuciły kilka mniejszych kamieni, które impetem i tak mogłyby spowodować krzywdę. Idziemy wzdłuż murku, zakończonego zielonymi drzwiami. Obecnie są zamknięte, ale obejście ich nie stanowi problemu (dzięki murkowi). Po pokonaniu tej przeszkody czeka nas jeszcze trawers obudówką starego zbiornika na wodę oraz krótka wspinaczka na półkę. Obiekt jest odwiedzany, więc w strategicznym miejscu usypano kopczyk kamieni jako ułatwienie oraz wbito splita ze stalową liną. Dla tradycjonalistów nie korzystających ze sztucznych ułatwień pokonanie tej trudności nie powinno przysporzyć problemu. 

Image

Będąc na półce, po prawej stronie mamy trawy przypominające bambusy, a w tle przedziera się widok na ocean. Opis się zgadza? To jesteśmy przy otworze, dość niskim, ale szerokim. Po przekroczeniu wrót ciemności sala początkowa jest już obszerniejsza i umożliwia spokojne ogarnięcie się w środku z dala od wścibskich spojżeń.

W spągu wydrązono specjalne koryta, które w pierwotnym zamysle miały odprowadzać wodę do zbiornika znajdującego się przed otworem. Tutaj można spokojnie ogarnąć światło i podążyć w głąb. Jaskinia nie ma skomplikowanego przebiegu i tworzy jeden ciąg. Przed dotarciem do drugiego wejścia (na plantację bananów, zakratowanego) warto poszukać niewielkiego odgałęzienia w lewo. Na stropie można podziwiać spore wykwity siarki. Lepiej również zaopatrzyc się w długie spodnie oraz sporą ilośc wody- wysoka temperatura, niska wilgotność i wszechobecnie unoszący się pył szybko wzbudzają pragnienie.

Image
To nie koniec wycieczki- docierając do wyżej wymienionegow zakratowanego wyjścia należy udać się dalej, ponieważ tunel jaksini wulkanicznej ciągnie się jeszcze ok. 20 minut, docierając do w miarę obszernej sali. Z niej jeden ciąg (na wprost od miejsca z którego przybyliśmy) prowadzi do zawaliska. Wracając, można zauważyć znaki namalowane białą farbą. W tym miejscu warto odbić w lewo, by wykonać małą pętle i ominąć wcześniej przebyty fragment jaskini do sali końcowej.

Później pozostaje już tylko wrócić.

 

Jaskinie Samara

Dużo mniejsze obiekty, których odwiedzenie warto połaczyć z wizytą na Montana de Samara oraz Montana de la Bontija (osobnej wycieczki nie są warte) są ulokowane na 11 km drogi nr TF-38 Można zaparkować na poboczu, zaraz za znakiem (po lewej lub prawej stronie, sporo miejsca, niestety pobocze dośc głębokie względem asfaltu). 

Image
 
Image

Najbardziej okazały obiekt z rodziny wita napisem ‘prohibitio’ i ma nie więcej niż 100 m. Pierwsze wejście jest dogodne, drugie wymagałoby wspinania. W okolicy znajduje się również kilka mniejszych dziur, które Rudy penetrował z wielką radością. Wybierając się na przechadzkę wokół Montana de la Bontija oraz pól lawowych można również poszukać Cueva de Chajora oraz

Cuevas Negras znajdujących się w okolicach szlaku

 

Tunele w Los Gigantes

Image

Osobnymi obiektami, o których warto napisać to sztucznie wydrązone tunele w klifach Los Gigantes. Ich przejście o łacznym czasie ok 30 mi łączy się z bardzo malowniczą wędrówką (łączny czas ok 3,5h), po drodze której również mijamy naturalne obiekty. W części z nich wzniesiono budowle (opuszczona hodowla kóz oraz drugi obiekt wyglądający na będący w budowie).

Wędrówkę warto zacząć z okolic Miirade de Archipelage (droga nr TF-454) i opuścić ją tuż przed skrzyzowaniem (oznakowanie). Idąc wzdłuż plantacji bananowców, nie opuszczamy nigdzie szlaku i docieramy do dwóch opuszczonych budynków- to pomiędzy nimi zanjduje się pierwszy tunel, po przejściu którego trafiamy do Baranco Seco. Schodząc w dół za kopczykami szybko natrafiamy na wyżej wymienioną opuszczoną hodowlę kóz wraz z szybem z którego pobierana jest woda. Z tego miejscca należy kierować się w dół, aż do odnalezienia znów widocznej ścieżki, odbijającej na lewę stronę wąwozu. Trzymając się zasady ‘iść wzdłuż kanałów” docieramy do turni z wysoko zawieszoną jaskinią z ogromnym otworem wlotowym (płytka) oraz drugiego tunelu. Jeszcze nie podążając w jego głab- po prawej możemy ‘zwiedzić’ budowę chaty w niszy skalnej.

Image

Po wyjściu z drugiego tunelu należy kierować się od razu w lewo i schodzić w dół pod skałami. Po chwili docieramy do naturalnego, niewielkiego obiektu. Za nim idziemy już cały czas w dół, trawersując klify (w jednym miejscu należy zwrócić uwagę na ścieżkę zagrodzoną rzędem kamieni i odbić do góry).

Schodzimy prawie na plażę Playa Los Guias trawersując majestatycznie zawieszone klify.

Image

Previous Article Lampo 2018
Next Article Aggtelek 500+
Print
199 Rate this article:
5.0
  • Location
  • Gallery
  • Contact
  • Komentarze
Lisica

LisicaLisica

Other posts by Lisica
Contact author

Please login or register to post comments.

Please solve captcha
x