Z notatek kursantki:




Jak Kursant dziwi się światu - czyli małe co nieco o Jaskiniach.

    Wyprawa miała miejsce na początku lipca 2001 roku. Dolinami, polanami, kopami, kopkami i żlebami szliśmy do jaskiń. Wyruszaliśmy rano, wracaliśmy kiedy docelowa jaskinia była już zdobyta. Wyróżniało nas spośród zwykłych turystów, przede wszystkim to że chodziliśmy własnymi ścieżkami (wszystko jak najbardziej legalnie).
Doliny Kościeliska, Miętusia, Małej Łąki są piękne. Dzisiaj wiem jak wygląda goryczka Kluzjusa, trojeściowa i wiosenna oraz wiele innych małych górskich kwiatów, co prawda niewiele mogę o nich powiedzieć ale dużą satysfakcję sprawia mi to, że umiem je rozpoznać. Kiedyś to były dla mnie zwykłe małe robaczki, a dzisiaj lśniące biegacze z gatunku chrząszczy, bo właśnie góry są takie, z jednej strony straszne i niebezpieczne, a z drugiej piękne i niezwykłe. Idąc górskimi ścieżkami, można się mile zaskoczyć nazewnictwem górskich szczytów, dolin, kotlin np.: Upłaziański Wierszyk, Upłaziańska Kopka, Polana Upłaz, Zdziary Upłaziańskie, Gładkie Upłaziańskie, Upłaziańska Kopa, Upłazkowa Przełączka, Szerokie Upłaziańskie, Wyżnie Szerokie Upłaziańskie, Twardy Upłaz i Kozie Upłazki, a kto wie czy to już wszystkie "upłaziańskie" nazwy wymieniłam. Jedni spoglądają na góry stojąc u ich podnóża i to im wystarcza, inni wolą patrzeć na wszystko ze szczytu góry - a my łącząc to wszystko poszliśmy jeszcze dalej - weszliśmy do "środka góry".

    Tatrzańskie Jaskinie są niezwykłe nie przez swoją budowę (chociaż to jest bardzo istotne) ale przez to, że potrafią jednocześnie zachwycać i przerażać. Ten podziemny świat to różnego rodzaju krasowe nacieki, kaskady, draperie, zamrożone w czasie wodospady, "pola ryżowe", sale czekoladowe itp.
To wszystko było w tych jaskiniach, tylko czy można przy umiejętnościach początkującego" widzieć i rozumieć ten świat? Pewien znany ktoś napisał, że nie trzeba rozumieć śpiewu słowika, aby się nim zachwycać.
Podzieleni na dwie grupy wyruszyliśmy. To co nieznane dla wielu było do tej pory miało pokazać swe oblicze. Tajemnicze i zagadkowe jeszcze jaskinie czekały na nowych "zdobywców" - było kilka nie zadanych pytań i wątpliwości, które same znikały tak szybko jak się pojawiały, albo zostawały na później, a niektóre nawet zostały do dzisiaj - i to chyba dobrze. Ale do rzeczy...
Jaskinia z pięknym "dzwonem", którego serce trzeba sobie wyobrazić to jedna z najgłębszych (notowana poza pierwszą dziesiątką) jaskiń Tatr - "Pod Wantą" (dla wtajemniczonych w klubowy żargon jaskinia "Pod Wydmami"). Akcja w środku jaskini była dla mnie przełomowa, już byłam pewna, że będę chciała zobaczyć kolejne groty. Olbrzymie wanty przerażały, ale nie straszyły. Dobrze jest mieć trochę pokory a nagrodą niech będą te fantastyczne formy jakie się tu utworzyły tyle milionów lat temu. Podejście do tej jaskini (Szary - Kobylarzowy Żleb) potrafi dać do myślenia, niejedno można przemyśleć ... polecam.
   Jaskinia Marmurowa, która pewnie już poprzez nazwę pozytywnie jest odbierana przez taternika jaskiniowego, na mnie nie zrobiła wrażenia, przyczyna była banalna, ale zrobiła swoje - woda wszędzie, mokro wszędzie i ja też mokra. Pogoda na to wyjście nie była najlepsza - ale tzw. "małe szczęścia" - kilka promieni słońca, mały chrząszcz, czy górskie kwiaty dodawały punktów wyprawie. Jednym słowem do Jaskini Marmurowej wybieramy się, kiedy Słońce świeci, a chmury płyną wysoko po błękitnym niebie, bo naprawdę szkoda tych krajobrazów.
Kasprowa Niżnia i Kasprowa Wyżnia - podchodzimy do tych jaskiń korytem strumienia, ciężko ale co tam - myślenie pozytywne ma przyszłość, potem to już na pewno będzie łatwiej - owszem byłoby gdyby nie to, że wychodzenie a raczej schodzenie z jaskini to była super "porcja adrenaliny" czego się niestety nie spodziewałam. I tym sposobem podzieliliśmy się na tych co się zachwycali, co nic woleli nie mówić i moją " jednoosobową grupę ", która pokonała strach (zasługa w tym nie tylko moja) i zrobiła coś niesamowitego - mało skromnie ale prawdziwie. Teraz zadaję sobie pytanie czy potrafiłabym jeszcze raz sama "zjechać" te kilkanaście pięter. Pamiętajcie, gdy będziecie penetrować te jaskinie, w jednej z nich "Wyżniej" jest mała sala, która od 04 lipca 2001 roku nazywa się "Kropelka Wody" - po prostu śliczna.
Kozia Jaskinia, krótko powiem niesamowita, a Ci którzy ją widzieli wewnątrz będą wiedzieć o czym mówię. Kilka sal ma nowe nazwy, osobiście się o to zatroszczyłam. Zaciski stanowią pewne wyzwanie i niezaprzeczalnie po ich pokonaniu pozostaje duża (ogromna) satysfakcja, a wszystko dzięki tej jaskini, której przejście jest po prostu przygodą. Niezwykła wewnątrz tylko pogratulować KKTJ, że ma taką fantastyczną jaskinię pod swoją opieką.
   Jaskinia Czarna - podejście jak zwykle kosztowało mnie sporo wysiłku, a że dzień był pełen wrażeń to i zejście miało swoje niespodzianki. Jeśli chodzi o samą jaskinię to do tej pory nie mogę uwierzyć, że pokonałam niektóre trawersy i chyba lepiej się nie zastanawiać jak tego dokonałam, ale jednego jestem pewna i muszę to podkreślić - bez ludzi, którzy tworzyli moją grupę niczego bym nie zdziałała.

W wyprawie lato 2001 udział wzięli:
Misio, Krzysio, Marek, Jonasz, Jurek oraz Jasiu, Stasiu, Kubuś, Michaś, Leoś, Andrzej Halinka, Renia, Asia, Aga i JA

I jeszcze parę słów do instruktorów:
Marcin pamiętaj, że pytasz i wiesz, nie jest trudno udzielić odpowiedzi na pytanie, trudność polega na sformułowaniu pytania, a bez ciekawości nie ma mądrości - a te pytania rosną jak grzyby po deszczu!
Staszek przykro mi, że moja drewniana listewka mogła spowodować jakiś uszczerbek na twoim ciele, ale to był super patent,
Jasiu z tego co wiem musimy kupić ci wykrywacz jaskiń i na pewno to zrobimy,
Kuba zastanawiam się po co jadaliśmy "na mieście" skoro taki doskonały z Ciebie kucharz - nie wykorzystany talent.

Chciałam, abyście zobaczyli jak można patrzeć i widzieć jaskinie oczami kogoś, kto nigdy po jaskiniach nie chodził. Jak mi się to udało sami oceńcie. Nie opisywałam w/w Jaskiń ze szczegółami, jeśli jesteście zainteresowani, gdzie konkretnie się znajdują, czym się charakteryzują jaka jest ich budowa jak wygląda przekrój, to nic prostszego należy zgłosić się do KKTJ w Krakowie.
Wszystkie uwagi jeśli są życzliwe proszę kierować na adres: arade@poczta.onet.pl

P.S.
Mrowiska niestety nie udało mi się zobaczyć - szkoda, a może ktoś wie gdzie w Tatrach takowe można zobaczyć?


Anna Radej


2001-08-29





Strona Główna